Dzień Kuchni z Zagrody / Podwórka (Włochy)
Kuchnia z zagrody, z podwórza, czyli tzw.
kuchnia wiejska, to wraz z ogrodem warzywnym, polem uprawnym i hodowlą
zwierząt: kurczaków, kur, kapłonów, gęsi, kaczek, perliczek, ale także
gołębi i królików to jedno z historycznych miejsc, od których w dużej
mierze zależała dostępność tradycyjnej żywności.
Od tysiącleci gospodarstwo wiejskie było jedynym źródłem mięsa dla ludzi i jednocześnie inspiracją niezwykłej tradycji gastronomicznej. Kuchnia, po której nie ma śladu w starożytnych książkach kucharskich, ale przekazywana z pokolenia na pokolenie, utrzymująca silne związki z terytorium i domem, była przede wszystkim w rękach gospodyń wiejskich. Gospodarze byli odpowiedzialni za system podwórzowy, jako pierwsi zrozumieli potencjał hodowli gatunków wędrownych (przede wszystkim gęsi i kaczek), twórcy zdrowej, czystej i uczciwej hodowli, bez klatek i podejrzanych pasz.
Kuchnia włoska zawsze była oparta na mięsie zwierząt hodowanych w gospodarstwie. Zwierzęta mięsne z gospodarstw wykorzystywano zarówno w kuchni szlacheckiej, jak i tradycyjnej kuchni ludowej. Mięso zwierząt, które kiedyś pochodziło z podwórza, dziś pochodzi z rolnictwa przemysłowego, co z jednej strony uczyniło je powszechnie dostępnymi dla wszystkich, a jednocześnie spowodowało, że utraciły cechy jakościowe.
Kuchnia podwórkowa to jedna z najbardziej stonowanych, a jednocześnie najtrwalszych i stałych obecności w historii kuchni włoskiej. Jest to jedno z nielicznych połączeń stołów biednych i bogatych oraz jedyny znaczący udział mięsa w diecie tych, którzy na swoje pożywienie pracowali w pocie czoła.
Oprócz drobiu, także gatunki wędrowne, takie jak gęsi, kaczki, perliczki, gołębie i pawie, a po odkryciu Ameryk, indyki i króliki zawsze stanowiły tzw. wiejskie jedzenie. Kuchnia, która się stąd wyłoniła, to ta, po której w starożytnych księgach kucharskich nie ma śladu, ale którą znamy z opowiadań i książek. Tradycyjne potrawy gotowano powoli, w glinianych garnkach, w wodzie pachnącej ziołami i warzywami. Na myśl o dobrym rosole z dobrej wiejskiej kury robi nam się ciepło na sercu. Łezka się w oku kręci, bo taki rosół przywołuje wspomnienia. Rosół z okrągłymi oczkami tłuszczu, którego w ogóle nie dyskryminowano, służył do wzmacniania słabych żołądków. Dawniej rosół to był niedzielny obiad w wielu domach.
>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz